język / language : PL | EN

Grzegorz Goździk: Chcemy dobrze wypaść na ME ORC

27 kwietnia 2017

W lipcu na Mistrzostwach Europy ORC w Gdańsku wystartuje ponad 80 jachtów. Jednym z nich jest „Scamp”, którego team od dwóch lat coraz lepiej radzi sobie w polskich regatach. Z Grzegorzem Goździkiem, dziobowym jednostki, rozmawiamy o jachcie, załodze i przygotowaniach do najważniejszej imprezy sezonu.

– „Jacht Scamp na prowadzeniu w Mistrzostwach Europy ORC” – potrafi pan sobie wyobrazić takie nagłówki w mediach?

Trenujemy, rozwijamy nasze umiejętności i bierzemy udział w regatach po to, aby rywalizować z innymi załogami i wygrywać. To jest istota ściągania się. Dla mnie i naszej załogi ORC będzie wyzywaniem, do którego podchodzimy z pokorą, ale na pewno będziemy dążyć do tego, aby osiągnąć jak najwyższe miejsce w tych zawodach

– To będzie wasz pierwszy start na tak ważnej imprezie?

Nasz team to żeglarze doświadczeni w takich imprezach jak Sydney-Hobart, Rolex Giraglia czy St. Marteen Heineken. Często ścigali się w nich na znanych jachtach regatowych. Natomiast na „Scampie” w tym składzie nie braliśmy jeszcze udziału w regatach, w których startowałoby tylu zawodników z całej Europy. Dotąd skupialiśmy się na polskich imprezach na Morzu Bałtyckim, takich jak Sailbook Cup czy Nord Cup. Ścigaliśmy się tam z łódkami szybszymi od naszej, a mimo to walczyliśmy jak równy z równym i Sailbook skończyliśmy na drugim miejscu w naszej klasie.

– Jak wygląda wasz plan przygotowań do Mistrzostw Europy ORC?

Rozpoczynamy treningi na Bałtyku w końcu kwietnia. Na wiosnę mamy też zaplanowany wyjazd szkoleniowy do Kilonii, na treningi z łódkami podobnymi do naszej. Planujemy start w Gotland Runt oraz we wszystkich regatach w grupie ORC w Polsce.

– Również w Mistrzostwach Polski ORC?

Tak, traktujemy je jako ostateczny sprawdzian, wszystko ma być dopięte na ostatni guzik, a załoga, która wystartuje na mistrzostwach Polski, weźmie także udział w mistrzostwach Europy.

– Która z polskich załóg będzie waszym najgroźniejszym konkurentem?

Mistrzostwa Europy ORC to zawody tej klasy, w których nie ma słabych przeciwników, a my zawsze do wszystkich konkurentów podchodzimy z pokorą i szacunkiem.

– Na czym skupicie się podczas przygotowań?

Najważniejsze jest zgranie załogi i pełne wyczucie jachtu. „Scamp” jest szybki i w czasie rzeczywistym może być wysoko, ale trudno przewidzieć, jak to będzie wyglądało po przeliczniku, dlatego też poświecimy trochę czasu na dobór strategii. Jeżeli chodzi o team, to w trybie regatowym na tym jachcie pracuje jedenaście osób, więc żeby wszystko działało, załoga musi rozumieć się bez słów. To pozwoli nam skupić się tylko na ściganiu.

– „Scamp” pozwoli wam nawiązać walkę z przeciwnikami?

„Scamp” to Reichel-Pugh 44 z 1986 roku, a więc sprawdzona konstrukcja, która nie ma niestety dobrego przelicznika w stosunku do młodszych konstrukcji. Jest jednak szybka i będziemy się starali to wykorzystać – daje nam to na przykład przewagę podczas startu, bo będziemy mogli rozgrywać taktykę na własnych warunkach.

– W jakim stanie technicznym jest jacht?

Od kiedy mamy „Scampa”, czyli od dwóch lat, intensywnie go modernizujemy, wkładając w niego serce, pracę i oczywiście pieniądze. Regularnie odbywają się na nim prace, remonty i ulepszenia, i można spokojnie powiedzieć, że „Scamp” jest przygotowany do ścigania. Dodatkowo, dzięki naszym sponsorom, którymi są Ortopedika, ALAB Laboratoria, ESS Audio oraz Arcus Premium Hostel z Warszawy, mamy zaplanowany zakup nowego zestawu żagli, więc od strony technicznej jesteśmy spokojni.

– Jak powstał wasz team?

Obecni armatorzy i załoga jachtu: Maciej Gnatowski, Witold Karałow i Tomasz Augustynowicz kupili „Scampa” dwa lata temu, żeby rozwijać na nim swoją pasję do regatowego żeglarstwa. W zeszłym sezonie do teamu i „mecenatu” jachtu dołączyli doświadczeni, na przykład w Sydney-Hobart, Piotr Obidziński i Andrzej Mioduszewski. W załodze jest też dwóch żeglarzy profesjonalnych. Taka formuła nazywana jest „pro-am” i zdobywa obecnie popularność, a jednostki startujące w tym reżimie konkurują na świecie z powodzeniem z załogami w pełni profesjonalnymi.

– Ile osób jest w załodze?

Na ten moment osiem. Resztę obsadzamy doświadczonymi żeglarzami, którzy dołączają do nas na pojedyncze imprezy. Osoby te muszą wykazać się doświadczeniem, dużą wolą walki sportowej oraz umiejętnością łatwego nawiązania współpracy z resztą stałej załogi, bo łódka jest dosyć wymagająca. Zapraszamy każdego, kto spełnia powyższe wymagania i chciałby spróbować swoich sił w najważniejszych bałtyckich regatach.

– Część waszego teamu wystartowała niedawno w St. Maarten Heineken Regatta. Było to cenne doświadczenie?

Na te regaty pojechały trzy osoby z teamu. Ich celem było właśnie zdobycie doświadczenia, przyjrzenie się w pełni profesjonalnym załogom nowoczesnych jachtów klasy VO70 czy Whitbread 60 oraz praca w nich. Takie doświadczenia, jak i wcześniejsze z Rolex Giraglia czy Sydney-Hobart, są dla nas bezcenne.

– Co musicie osiągnąć, żeby za kilka miesięcy móc powiedzieć, że sezon 2017 był udany?

Przede wszystkim chcemy jak najlepiej wypaść w Mistrzostwach Europy ORC, ale to nie jedyny nasz cel. Zależy nam też na tym, żeby jacht i załoga pokazała się z dobrej strony również na innych regatach. Liczymy też na przykład na udany start w Gotland Runt i innych imprezach w sezonie.

źródło: zeglarski.info

Odliczamy!

dni
0
0
0
godzin
0
0
minut
0
0
sekund
0
0

Partnerzy